We wrześniu Lofoty pustoszeją. Rorbuer, czerwone chaty rybackie na palach, stoją puste, a jedynym ruchem na fiordzie są orły bieliki i kutry wracające przed zmrokiem.
Przez tydzień chodziłam tymi samymi ścieżkami, codziennie o innej porze. Światło zmienia tu wszystko: rano góry są stalowe, wieczorem różowe, a w deszczu znikają zupełnie.
Praktycznie
Poza sezonem część noclegów jest zamknięta, ale ceny spadają nawet o połowę. Warto mieć samochód i dobrą kurtkę przeciwdeszczową.