Daleko Stąd

Madera pieszo: wzdłuż lewad przez las wawrzynów

Madera to wyspa, która wygląda, jakby ktoś wyjął kawałek gór, nasączył go wodą i wrzucił na środek Atlantyku. Strome zbocza, głębokie doliny, wodospady spadające prosto do morza i las, który pamięta czasy przed epoką lodowcową. Przyjechałam tu w kwietniu na tydzień chodzenia i wróciłam z bolącymi łydkami oraz przekonaniem, że to jedno z najlepszych miejsc w Europie dla wędrowców.

Czym są lewady

Na Maderze deszcz pada głównie na północy i w górach, a pola, winnice i miasta leżą na słonecznym południu. Już w XV wieku pierwsi osadnicy zaczęli budować levadas, wąskie kanały irygacyjne, które prowadzą wodę z gór na pola. Dziś wyspę oplata ponad dwa tysiące kilometrów takich kanałów, a wzdłuż wielu z nich biegną ścieżki dawnych opiekunów, levadeiros.

Chodzenie po lewadach jest wyjątkowe, bo ścieżki są prawie płaskie. Kanał płynie z delikatnym spadkiem, a ty idziesz obok niego, przez las, nad przepaściami, przez tunele, cały czas przy szumie wody. To jak spacer z bardzo cichym towarzyszem.

Wędrowiec w wejściu do tunelu na leśnym szlaku
Na wielu lewadach są tunele. Bez czołówki ani rusz. Fot. Hikerwise.com / Unsplash

Caldeirão Verde: tunele i zielony kocioł

Pierwszego dnia poszłam szlakiem PR9 do Caldeirão Verde. Start jest przy parku leśnym Queimadas, gdzie stoją kryte strzechą domki w kształcie trójkątów, tradycyjne dla wioski Santana. Szlak prowadzi przez las wawrzynowy, laurisilva, wpisany na listę UNESCO. To pozostałość lasów, które miliony lat temu porastały dużą część Europy. Drzewa są obrośnięte mchami i paprociami, z gałęzi zwisają porosty, a wszystko jest wilgotne i zielone w kilkudziesięciu odcieniach.

Po drodze są cztery tunele wykute w skale. Najdłuższy ma kilkaset metrów, jest niski i mokry. Idąc przez niego z czołówką, słyszałam tylko kapanie wody i własne kroki. Na końcu szlaku czeka Caldeirão Verde, Zielony Kocioł: wodospad spadający z wysokości kilkudziesięciu metrów do małego jeziorka otoczonego pionowymi ścianami porośniętymi mchem. Usiadłam na kamieniu, zjadłam kanapkę i przez kwadrans nie zrobiłam ani jednego zdjęcia. Czasem trzeba po prostu patrzeć.

25 Fontes: dwadzieścia pięć źródeł

Na płaskowyżu Paúl da Serra zaczyna się szlak do 25 Fontes, czyli dwudziestu pięciu źródeł. To najpopularniejsza trasa na wyspie i, szczerze mówiąc, w południe przypominała deptak. Poszłam tam o ósmej rano i miałam ją niemal dla siebie. Na końcu ze skalnej ściany wypływa woda z dziesiątek szczelin, spływa cienkimi strużkami do zielonego stawu i robi się z tego coś w rodzaju wodnej kurtyny.

Z Pico do Arieiro na Pico Ruivo

Najbardziej spektakularny dzień zostawiłam na koniec. Szlak PR1 łączy dwa najwyższe szczyty wyspy, Pico do Arieiro i Pico Ruivo. To już nie spacer wzdłuż kanału, tylko prawdziwa górska trasa: strome schody wykute w skale, wąskie grzbiety, tunele i łańcuchy w eksponowanych miejscach. W obie strony trzeba liczyć pięć, sześć godzin.

Wyjechałam taksówką o piątej rano, żeby zobaczyć wschód słońca z Arieiro. Na szczycie było zimno, wiało i stało tam już kilkadziesiąt osób z aparatami. Pod nami leżało morze chmur, gładkie jak watolina, a z niego wystawały tylko ostre, ciemne szczyty. Kiedy słońce wyszło zza horyzontu, chmury zrobiły się złote. Ktoś obok zaczął klaskać, a potem wszyscy klaskali, jak po udanym lądowaniu samolotu.

Widok na góry i doliny Madery ze szczytu
Środek wyspy to dzikie, strome góry. Fot. Philipp Katzenberger / Unsplash

Po szlaku: poncha i ryba z bananem

Wieczorami odpoczywałam w Funchal. Stare miasto ma pomalowane drzwi, każde inne, i małe bary, w których pije się ponchę, mieszankę rumu z trzciny cukrowej, miodu i soku z cytryny, mieszaną drewnianym kijkiem. Na kolację najlepiej zamówić espada, rybę pałasz czarny, który żyje na dużych głębokościach i wygląda przerażająco. Na Maderze podaje się go smażonego z bananem i sosem z marakui. Brzmi dziwnie, smakuje świetnie.

Praktycznie

  • Opłaty: na części szlaków obowiązują opłaty dla turystów, zwykle kilka euro. Sprawdź przed wyjściem na oficjalnej stronie regionu i zarezerwuj, jeśli trzeba.
  • Stan szlaków: po ulewach niektóre trasy są zamykane z powodu osuwisk. Lista otwartych szlaków jest aktualizowana na stronie regionalnej.
  • Sprzęt: czołówka (obowiązkowo na trasach z tunelami), kurtka przeciwdeszczowa, buty z dobrą podeszwą i warstwa na zimno. Na szczytach bywa kilka stopni, gdy w Funchal jest dwadzieścia.
  • Transport: wynajem samochodu bardzo ułatwia dotarcie do początków szlaków. Taksówki też są w porządku, a kierowcy znają wszystkie punkty startowe.
  • Pogoda: północ wyspy często jest w chmurach, gdy południe ma słońce. Jeśli pada w jednym miejscu, jedź na drugą stronę gór.

Na lotnisku w Funchal, którego pas startowy wisi na betonowych kolumnach nad morzem, patrzyłam na chmury zawieszone nad górami. Gdzieś tam lewady płynęły dalej, cicho, tak jak od pięciuset lat.

Przewijanie do góry