Daleko Stąd

Kamala zbiera herbatę od trzydziestu lat. Dzień na plantacji w górach Sri Lanki

„Dwa listki i pączek. Nic więcej”. Kamala pokazuje mi to trzeci raz, coraz wolniej, jakby tłumaczyła dziecku. Jej palce poruszają się tak szybko, że i tak nie nadążam: kciuk i palec wskazujący, krótkie szarpnięcie, rzut przez ramię do kosza. Ja w tym czasie zrywam jeden listek, przyglądam mu się i nie jestem pewna, czy to ten właściwy.

Kamala ma 52 lata i zbiera herbatę od trzydziestu. Pracuje na plantacji niedaleko Nuwara Eliya, w centralnych górach Sri Lanki, na wysokości prawie dwóch tysięcy metrów. Spędziłam z nią jeden dzień, a potem jeszcze dwa wieczory w jej domu.

Zielone zbocza i stara historia

Herbata pojawiła się na Cejlonie w XIX wieku, kiedy grzyb zniszczył plantacje kawy. Brytyjczycy zaczęli sadzić krzewy herbaciane na górskich zboczach i sprowadzili do pracy robotników z południowych Indii, Tamilów. Kamala jest ich prawnuczką. Jej rodzina mieszka na tej samej plantacji od pięciu pokoleń, w tak zwanych line rooms, długich, parterowych budynkach podzielonych na małe mieszkania.

„Mój pradziadek przypłynął łodzią z Tamil Nadu. Ja nigdy nie widziałam Indii”, mówi. „Moja ojczyzna to te góry”.

Pracownice zbierające herbatę na zielonym zboczu
Zbiór odbywa się ręcznie, rząd po rzędzie. Fot. Praveen Maleesha / Unsplash

Dzień pracy

Dzień zaczyna się przed siódmą. Kobiety zbierają się przy punkcie wagowym, nadzorca odczytuje, które zbocze będą dziś zbierać. Kamala zarzuca na plecy wiklinowy kosz, a pasek zakłada na czoło. To ona dźwiga ciężar głową, a nie ramionami. Obok niej idą jej kuzynka i sąsiadka. Rozmawiają po tamilsku i co chwilę wybuchają śmiechem, niewątpliwie z mojego powodu.

Krzewy herbaty są przycinane na wysokość pasa i tworzą gęsty, równy dywan. Zbieraczki idą między rzędami, czasem po stromych zboczach, na których ja ledwo utrzymuję równowagę. Kamala porusza się zwinnie, w gumowych klapkach.

W południe, po pierwszym ważeniu, jest przerwa na lunch: ryż z dalem i curry z kokosem, zjadane rękami w cieniu eukaliptusa. Potem kolejna zmiana, aż do popołudnia, zanim przyjdzie deszcz. W górach Sri Lanki po południu prawie zawsze pada.

Norma

Każda zbieraczka ma dzienną normę liczoną w kilogramach liści. Jeśli jej nie wyrobi, dostaje mniej pieniędzy. Kamala mówi, że w dobry dzień, w sezonie, zbiera około dwudziestu kilogramów. To dziesiątki tysięcy listków, zrywanych jeden po drugim.

Pytam o zarobki. Kamala długo milczy. Potem mówi, że wystarcza na jedzenie i szkołę dla wnuczki, ale nie na wiele więcej. Płace na plantacjach od lat są tematem sporów i protestów. Jej córka pracuje w fabryce odzieży w Kolombo i przysyła pieniądze. „Ona nie wróci na plantację. I dobrze”.

Fabryka

Po południu zebrane liście trafiają do fabryki. Odwiedziłam ją z kierownikiem zmiany. Liście więdną na długich stołach, potem są zwijane w maszynach, fermentują, aż zbrązowieją, i suszą się w gorącym powietrzu. Na koniec sortuje się je według wielkości. W sali degustacyjnej ustawiono rząd białych filiżanek z herbatą z różnych zboczy. Ta z najwyższych plantacji była jasna, kwiatowa i delikatna. Kamala nigdy jej nie piła. W domu pije najtańszy pył herbaciany, mocno słodzony, z mlekiem.

Niebieski pociąg na moście Nine Arches w Elli
Most Nine Arches koło Elli, jeden z symboli kolei górskiej. Fot. Hendrik Cornelissen / Unsplash

Pociągiem przez herbaciane góry

Z Nanu Oya, stacji obok Nuwara Eliya, pojechałam pociągiem do Elli. To jedna z najpiękniejszych tras kolejowych świata: kilka godzin powolnej jazdy wśród plantacji, wodospadów i mgieł. Pociąg jest stary, niebieski i bardzo wolny. Drzwi są otwarte, a podróżni siedzą w nich ze zwieszonymi nogami. Na każdej stacji do wagonu wskakują sprzedawcy prażonego groszku z chili i samosy.

Mijając plantacje, widziałam z okna kobiety z koszami na plecach. Pomachałam. Kilka odmachało. Pomyślałam o Kamali i o tym, że od tej pory każda filiżanka cejlońskiej herbaty będzie smakować trochę inaczej.

Jeśli chcesz pojechać

  • Bilety na pociąg w klasie z miejscówkami wyprzedają się szybko. Rezerwuj kilka tygodni wcześniej albo jedź klasą trzecią, w której nie ma rezerwacji, za to jest najwięcej życia.
  • Fabryki herbaty w okolicach Nuwara Eliya można zwiedzać, wiele z nich ma sale degustacyjne i sklepy.
  • Zdjęcia zbieraczek: pytaj o zgodę. Niektóre plantacje stawiają przy drogach kobiety w kolorowych strojach do zdjęć za opłatą. To nie jest prawdziwa praca, tylko pokaz.
  • Kupuj herbatę bezpośrednio z fabryk albo od marek, które wspierają społeczności plantacyjne.
  • Ubranie: w górach jest chłodno, zwłaszcza rano i wieczorem. Przydaje się sweter i kurtka przeciwdeszczowa.

Imię bohaterki zostało zmienione.

Przewijanie do góry